Oskarżenie: Sekta! (Aktualizowano: 1 maja 2015r.)

Wielokrotnie spotykałem się z oskarżeniami, kierowanymi w stronę Twórczości, jakoby nasz ruch był „sektą”. Jakiś czas temu trafiłem na artykuł (coś jak Top10), który usytuował nas, jako czwartą z kolei, najniebezpieczniejszą „sektę” na świecie. My Twórcy, okazaliśmy się być bardziej niebezpieczni, niż zgromadzenie zboczeńców seksualnych (Sekta Rajneesha), porywacze nieletnich (Christianie), czy Bractwo Zakonne Himavanti, które groziło wysadzeniem klasztoru na Jasnej Górze. Nadszedł czas, by raz na zawsze pozbyć się oskarżeń, które są kierowane w stronę naszej religii.

Definicja

Należałoby zacząć od tego, co oznacza słowo „sekta” i czym się charakteryzuje. To nic innego, jak powstały poprzez schizmę (odłączenie się od struktur danej religii) odłam, który tworzy własną wspólnotę, jednocześnie nie porzucając lub jedynie częściowo zmieniając credo głównej gałęzi. Czyli z definicji, sekta jest niczym innym, jak odłamem istniejącej już religii.

Z tego tytułu Chrześcijaństwo można nazwać sektą Judaizmu, z kolei Katolicyzm lub Prawosławie, sektami Chrześcijaństwa. Może należałoby wprowadzić termin „subsekta”? Taka, która jest odłamem innej sekty.

Okazuje się już we wstępie, że Ruch Twórczości trudno nazwać sektą nawet z definicji, ponieważ nie jest odłamem żadnej istniejącej religii. Wręcz przeciwnie, posiada własne, krystaliczne credo w postaci trzech książek: Odwieczna Religia Natury, Biblia Białego Człowieka i Zdrowe Życie. Ben Klassen, pierwszy Pontifex Maximus i założyciel Ruchu Twórczości (wtedy jeszcze Kościoła Twórcy) nie opierał swojego credo na żadnej innej wspólnocie. Brak schizmy – brak sekty, ale przejdźmy dalej.

Pieniądze, pieniądze, pieniądze

Dalsze punkty istnieją poza definicją, ale są cechami charakterystycznymi. Wielokrotnie słychać było o tym, że sekty dążą do odebrania majątków wyznawcom, poprzez wymuszanie oddania wspólnocie wszystkich lub części dóbr materialnych, czy to przy pomocy silnej indoktrynacji, czy groźby. Liczne są przypadki, gdy wielu członków zgrupowania traciło całe fortuny lub cały dorobek życia, oddając go wspólnocie (a najczęściej liderowi wspólnoty).

Ruch Twórczości od nikogo nie wymaga przymusowego (lub przy pomocy indoktrynacji) płacenia daniny, aby zostać „zbawionym”, jak ma to miejsce w wielu innych religiach. Nie wymaga też oddawania majątków w postaci innych dóbr materialnych, takich jak mieszkanie, czy kosztowności. Opiera się na sprzedaży książek i dotacjach – dobrej, wolnej woli ludzi.

Podporządkowanie i brak wolnej myśli

Większość religii, niezależnie jak dużych, posiada organ sprawczy, który wskazuje, w jaką stronę podąża wspólnota. W Katolicyzmie jest to Papież, w Islamie (zależnie od odłamu) Ajjatolach lub Imam, i tak dalej. Przy słowie „sekta” spotykamy się ze słowem „guru”, jako przywódcy członków wspólnoty. Niejednokrotnie dochodziło do paranoi, gdzie ci, rzekomi guru, nazywali się mesjaszami, nowymi Jezusami lub nawet kolejnym wcieleniem Chrystusa, a podobne, mniej lub bardziej absurdalne przypadki można wymieniać i wymieniać.

Silna indoktrynacja w sektach dokonywana przez „guru”, sprawia, że członek wspólnoty widzi jedynie drogę wskazaną przez lidera i nie próbuje dokonać własnej interpretacji, samemu zastanowić się nad okolicznością, czego wynikiem jest często wspomniana w poprzednim punkcie „danina”.

Tak jak wiele innych religii, Twórczość również posiada lidera, ponieważ wierzymy, że Zasada Przywództwa jest drogą do spójnej egzystencji ruchu. Na podobnej zasadzie działa to w partiach politycznych, czy innych zgrupowaniach ludzi, którzy mają osobę, wytyczającą całemu przedsięwzięciu drogę – przykładem może być dyrektor w firmie, w której pracujesz.

Nie oznacza to, że w naszym ruchu nie istnieje „wolna myśl”, wręcz przeciwnie. Twórcy wierzą w zdrowy rozsądek, logikę i lekcje wyciągnięte z historii. Nasza religia uczy wolnej myśli, oceny faktów i teorii. Promuje wyzwolenie spod kajdan religii teistycznych, które zakładają istnienie nadprzyrodzonych bogów, duchów, wiedźm i strzyg, kierującymi naszym życiem i losem, czyhającymi na nas wszędzie dookoła.

Apokalipsa

Sekty lubią przedstawiać wizję końca świata, apokalipsy, czy czegoś w podobnym rodzaju. Jest to bezpośrednio związane z indoktrynacją, w której członek wspólnoty poprzez pranie mózgu traci kontakt z rzeczywistością. Mamiony jest wizjami o pięknym świecie pozagrobowym, o tym, że niebawem nadejdzie koniec świata, a członkowie wspólnoty trafią w lepsze miejsce. Świetnym przykładem jest Świątynia Ludu, której indoktrynowani i mamieni wyznawcy popełnili zbiorowe samobójstwo (około 900 ofiar!), odcięci od świata i rzeczywistości. „Guru” kreuje wizje, które wciska w umysły podopiecznych, dzięki czemu sprawy, które dotyczą człowieka na co dzień, jak praca, rodzina, samorealizacja, problemy społeczne i cywilizacyjne przestają mieć znaczenie.

Ruch Twórczości oparty o lekcje wyciągnięte z historii, dostrzega realne problemy cywilizacji Białego Człowieka. Stara się podnieść z kolan upokorzoną Białą Rasę i dać nową drogę, ku lepszej i trwalszej przyszłości. Promuje dostrzeganie prawdziwych problemów i rozwiązywanie ich. W naszym wierzeniach nie ma ani słowa o nadprzyrodzonych światach, bo jedyny, który istnieje, to ten odkryty przez naukę.

Świat zewnętrzny

Ostatnim punktem, który ukształtował wizerunek sekt, jest indoktrynowanie współwyznawców w taki sposób, aby ci kompletnie odcięli się od świata wokół i skupili całą uwagę na wspólnocie. Efektem tego, jest najczęściej zatarcie się lub kompletny zanik kontaktów z rodziną, społeczeństwem, prawem – z całym światem, poza sektą. W ten sposób, wspólnota traci wyznawcę, a zyskuje maszynę, która gotowa jest zrobić wszystko, co „guru” nakaże. Jest to bezpośrednio powiązane z powyższymi punktami. Człowiek traci własną wolę, łatwo go wtedy zastraszyć, z ochotą odda wszystko, byle tylko pozostać wśród swoich i nie być wykluczonym.

Twórczość, przeciwnie, uczy, by być otwartym, śmiałym i towarzyskim. Daje siłę, aby radzić sobie w realiach, w jakich człowiek się znajduje. Ruch Twórczości nie odcina się od społeczeństwa i świata, lecz promuje uczestniczenie w nim, kreowanie rzeczywistości na korzyść własną i ruchu.

Dlaczego Twórczość jest nazywana sektą?

Na myśl przychodzą mi tylko dwa powody. Pierwszym z nich jest brak wiedzy na temat tego, czym jestREV_14
 sekta i czym się charakteryzuje. Niewiedza prowadzi do bzdurnego przekonania, w którym istnienie religii poza głównym nurtem, tych czterech, wielkich, światowych religii, jest nie do zaakceptowania. Z tego tytułu, jeśli nie jesteś wyznawcą Chrześcijaństwa, Islamu, Hinduizmu bądź Judaizmu – jesteś sekciarzem.

Drugi powód jest innej natury. Twórczość jest religią, która otwarcie atakuje obecny stan rzeczy i poprawność polityczną. Jak pisał Bob Whitaker, każde społeczeństwo ma swoją własną „herezję”, tyle, że często ukrytą pod inną nazwą. Dla Chrześcijan herezją było „pogaństwo”, dla Komunistów każdy wróg był „faszystą” lub „wrogiem klasowym”. Tak, dla zniszczonego społeczeństwa, opętanego duchem multikulturalizmu, my jesteśmy „sekciarzami”.

Krótko na koniec: okazuje się, że wiele współczesnych, akceptowanych religii, takich jak Katolicyzm, Prawosławie, odłamy Islamu lub Hinduizmu, ma o wiele więcej wspólnego ze słowem „sekta”, niż pozornie może się wydawać. Bo jak nazwać inaczej odłamy Chrześcijaństwa (i samo Chrześcijaństwo), setki lub tysiące doktryn Hinduizmu i Islamu?

Załączam list naszego ostatniego Pontifex Maximusa na temat bliski przedstawionemu w powyższej pracy.

Twórczość nie jest kultem!

Z biegiem lat, zdałem sobie sprawę z jednej rzeczy. Ludzie ze względu na niską wiedzę i pojmowanie, mają tendencje do nazywania „kultem” wszystkiego, co ma coś wspólnego z religią. W ten sposób, nasz Kościół, był nazywany „kultem” przez ignorantów oraz zwykłych ludzi, którzy są całkowicie zanurzeni w chrześcijańskiej perspektywie punktu widzenia. W rzeczywistości, dla wielu ludzi „kult”, to każda grupa religijna, której nie lubią. Ruch Twórczości jest przeciwko pojęciu „kultu” z kilku powodów.

Po pierwsze, nie trzymamy nikogo wbrew jego woli. Po drugie, gdy mówimy o Zasadzie Przywództwa, nie utożsamiamy tego z kultem jednostki. Tak, salutujemy liderowi, ale nie uważamy go za proroka, mesjasza, czy czegoś w podobnym rodzaju. Po trzecie, w żaden sposób nie próbujemy izolować naszych wierzących od reszty społeczeństwa, jak kulty często robią. Wręcz przeciwnie, staramy się być częścią społeczeństwa, jak to tylko możliwe. Po czwarte, w przeciwieństwie do kultów, nie tworzymy wizji, że świat zbliża się ku końcowi lub innego rodzaju bzdury. Na przykład, wiele kultów mówiło, że w 2012 roku skończy się życie.

Matt Hale, PME, Kwiecień 38 AC (2011r.)