Oskarżenie: Amerykańska rzecz

Przy okazji napisanego przeze mnie artykułu „Oskarżenie: Sekta!” odparłem wymierzone w Ruch Twórczości zarzuty jakoby nad naszą religią wisiało widmo sekciarstwa. Pokrótce przedstawiłem na czym istnienie „sekty” polega, a także jakie idee jej przyświecają. W tej pracy, chciałbym zająć się drugim, często kierowanym pod naszym adresem oskarżeniem, które głosi, że Twórczość jest „rzeczą amerykańską” i nie powinna istnieć poza Stanami Zjednoczonymi. Słowa tego typu często padają z ust tej „uwstecznionej” części narodowców, z którymi teoretycznie powinniśmy tworzyć wspólny front przeciwko wrogom białych ludzi.

Przy okazji rzeczonego oskarżenia wspomina się, że Ruch Twórczości nie ma swojej tradycji poza USA do której mógłby się historycznie odwołać, a co z tym idzie, cierpi na niemożność kreowania oddziałów Ruchu poza krajem jego powstania. Przyjrzyjmy się temu bliżej.

orelcic2

Ruch międzynarodowy, nie lokalny

Ruch Twórczości pojawił się w 1973 roku pod nazwą Kościół Twórcy (Church of The Creator), założony przez Bena Klassena. W swojej pierwszej publikacji pt. „Odwieczna Religia Natury” nasz założyciel wielokrotnie podkreślał, że nowa religia jest kierowana do białych ludzi niezależnie od kraju pochodzenia. Te słowa powtarzał także w innych publikacjach, niezależnie czy mowa tu o książkach, czy publicystyce na łamach Racial Loyality. Twórczość od samego swojego początku nigdy nie została stworzona dla konkretnej narodowości, a wręcz przeciwnie, Klassen wielokrotnie wymieniał różne nacje, w tym nas Polaków.

Doskonale charakter naszego ruchu rozumiał także Matt Hale, który przejął po Klassenie kierownictwo nad kościołem. Co więcej, by wyraźniej zaznaczyć ten międzynarodowy atrybut, zmienił nazwę Kościół Twórcy na Światowy Kościół Twórcy (World Church of the Creator), aby sama nazwa naszej organizacji religijnej zaświadczała o tym, że jest on kierowany do wszystkich białych ludzi niezależnie od podziałów narodowych.

Ruch Twórczości nigdy nie był więc „amerykańską rzeczą”, ponieważ nigdy nie został skierowany wyłącznie do białych Amerykanów, nie nosząc w sobie ani krzty szowinistycznej wersji nacjonalizmu.

Tradycja

Wśród zarzutów wokół przedstawionego tematu, często padają słowa o tym, że Ruch Twórczy nie ma w Polsce swoich korzeni, w historii naszego kraju. Trudno się z tym nie zgodzić. Jak już wspomniałem, nasze ugrupowanie powstało w 1973 roku, natomiast do Polski dotarło w 2001 za sprawą amerykańskiej Polonii. Twórczość jest religią młodą, która w swojej tradycji odwołuje się do Starożytnego Rzymu, co naturalnie również ma podkreślać międzynarodowy charakter. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że nasza doktryna jest dynamiczna i otwarta, łatwo adaptując się do lokalnych tradycji, stąd np. polski oddział zaadaptował ojczystego orła białego jako symbol oddziału, jednocześnie nadając mu twórczych atrybutów, a przy tym porzucając idee, które są naleciałościami amerykańskiej kultury.

Ruch Twórczości w żaden sposób nie rezygnuje z tradycji krajowych, wręcz przeciwnie, chętnie bierze je pod swoje skrzydła z racji przywiązania naszego kredo do białej kultury, historii, tradycji i cech indywidualnych danej nacji.

Twórcza tradycja w Polsce dopiero się rodzi, wśród grona tworzącego przyczółek w naszej ojczyźnie. Istnieje wiele organizacji, które nie odwołują się w żaden sposób do historycznych formacji. Jest wiele grup, które owszem, do tych historycznych formacji się odwołują, jednak w żaden sposób nie dostosowują tamtego programu do rzeczywistości jaka ma miejsce teraz, co daje wyjątkowo mizerny efekt w postaci niemożności realizacji przestarzałego programu na warunkach panujących dziś. Młoda, dynamiczna religia Twórczość, która łatwo adaptuje się w lokalnych warunkach, nie ma tego problemu.

Podporządkowanie Ameryce

Prawdą jest, że kolebką Ruchu Twórczego są Stany Zjednoczone, ruchtworczoscigdzie Twórców jest najwięcej. Nie będą kłamstwem słowa, że z USA wywodzi się najwięcej postaci związanych z Ruchem, takich jak Matt Hale, czy Brian Kozel. Również przywódcy naszej organizacji wywodzili się ze Stanów. Nigdy jednak nie było to związane z podporządkowaniem się RT Amerykanom, ponieważ jak już wspomniałem wcześniej, Twórczość zawsze była kierowana do ogółu białych ludzi, nie natomiast konkretnej nacji. Wynikiem wysokiej pozycji Amerykanów był przede wszystkim fakt, że to w USA pojawiali się najbardziej zaangażowani aktywiści. Z czasem jednak nasza religia zaczęła tworzyć przyczółki w innych białych krajach, czego wynikiem był choćby francuski działacz Olivier Develaz w radzie decyzyjnej.

Złamaniem argumentu o podporządkowaniu Ruchu Stanom Zjednoczonym z pewnością będzie fakt, że obecnym Pontifex Maximusem (liderem) nie jest Amerykanin, a Brytyjczyk James Costello, ponieważ to jego uznano za najlepszego kandydata na to miejsce.

Ponadto, po uwięzieniu Matta Hale’a, oddziały narodowe otrzymały dużą dozę autonomii i prawo do decydowania o kształcie i postaci swojego przyczółka. Ta autonomia oczywiście zostaje utrzymana. Również żaden oddział nie próbował nigdy narzucić coś drugiemu, wszystko odbywa się na drodze dyskusji, często wspólnych planów, koordynowania działań, pomocy i wsparcia, gdyż wszyscy służymy jednej sprawie – przetrwaniu, ekspansji i postępowi białej rasy. Nie tolerujemy szowinizmu, nie pozwalamy na atakowanie się nawzajem, sprzeciwiamy się wszelkiej formie supremacji jednych białych ludzi nad innymi.

Podsumowując, Ruch Twórczości nigdy nie był „amerykańską rzeczą”, ponieważ nie został stworzony wyłącznie dla Amerykanów, nigdy nie pretendował do bycia „amerykańskim”, a wręcz przeciwnie, w samej swojej podstawie zawsze był, jest i będzie dla wszystkich białych ludzi. Nigdy nie kierował się szowinizmem względem innych narodów, a jego uniwersalny charakter pozwala na dostosowywanie się do lokalnych warunków prawnych, społecznych i kulturowych. Jesteśmy religią białych dla białych.

Mr. Wolf